Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Jak nie tracić motywacji do nauki języka i co zrobić gdy minie pierwszy zachwyt

Chyba każdy początkujący learner, czy to języka koreańskiego (jak w moim przypadku), czy jakiegokolwiek innego, zna to jedno uczucie. Niedzielny wieczór, zakup pięknych zeszytów, ubytek 1GB pamięci na poczet pięciu aplikacji i PLANY. Wielkie plany, że za trzy miesiące będziemy śmigać w nowym języku jak native! Nadchodzi poniedziałek - trzymamy passę. We wtorek i środę jeszcze jakoś idzie, a w piątek... motywacja postanawia spakować walizki i wybyć na długi urlop.

Wielkie zrywy i postanowienia znikają szybciej niż ciepłe bułeczki. Dlaczego? Bo z czasem zaczynamy traktować naukę jak przykry obowiązek w szkole, a nie jako fajne wyzwanie.

Poniżej znajdziecie zasady, które sama wdrażam na co dzień przy nauce języka koreańskiego. To właśnie one pomagają mi utrzymać zapał do nauki. Mam nadzieję, że okażą się dla Was pomocne i inspirujące ❤️

Enjoy!


Unikam zbyt dużych celów

Być może na pierwszy rzut oka nie brzmi to ambitnie, ale zakładanie zbyt wygórowanych założeń, a potem ich nieosiąganie i zawód to totalne NIE.

Wielkie cele brzmią dumnie, ale paraliżują mózg. Gdy planuję uczyć się kilka godzin dziennie, mój mózg już w przeddzień dostaje stanów przedzawałowych i woli włączyć Netflixa albo odpalić nową książkę. Po za nauką koreańskiego - pracuję, studiuję, rozwijam LittleLearner i staram się utrzymać choć minimum social life. Połączenie wszystkiego to istne wyzwanie organizacyjne. 

Dlatego stawiam na mikro-kroki. Oglądnięcie vloga po koreańsku, przyswojenie 5 nowych słówek, a może przeczytanie jakiejś kulturowej ciekawostki. Why not? To już jest progres! Czasem wystarczy zapisać te kilka słówek i zamknąć notes. Często po tych kilku słówkach mam ochotę na więcej, ale nawet jeśli zamknę książkę - sukces został odhaczony. Zero presji.

Najważniejsze to dobrać cele do swoich indywidualnych możliwości ❤️

 Traktuję naukę jako zabawę

Czy trzeba dodawać coś więcej?

Nauka nie musi boleć, naprawdę. Kiedy nie mam ochoty na klasyczne wkuwanie nowych zagadnień i wiem, że nawet jeśli bym spróbowała, dnia następnego nie za wiele w głowie by mi zostało, po prostu wybieram coś innego. Na przykład oglądam k-dramy lub vlogi - osłuchuję się z językiem, wychwytuję pojedyncze zwroty, a do tego przy okazji cieszę się fabułą!

 Tworzę estetyczne, kawaii/cute notatki

Czy to w wersji papierowej czy digitalowej, podstawą mojej nauki zawsze były, są i będą podkreślacze, kolory, śmieszne i ładne naklejki. Jeśli materiały są piękne i przyciągają wzrok, nauka staje się po prostu miłym momentem dnia.

A skoro już przy estetyce jesteśmy... czas na małe lokowanie produktu! Jeśli macie ochotę zerknąć na zeszyty czy planery, które projektuję i tworzę (oraz z dumą korzystam przy nauce koreańskiego), wpadajcie na stronę: LittleLearner

Appki

Aplikacje w telefonie są super, kiedy stoję w korku albo czekam na zamówienie w kafejce. Traktuję je jako miły dodatek, który ubarwia mi naukę, a nie jako jedyną metodę nauki. Niestety (choć bym chciała) żadna appka nie zastąpi samodzielnego pisania, układania zdań czy budowania skojarzeń na papierze. To właśnie świadome notowanie, powtarzanie i popełnianie błędów zostaje w głowie na dłużej.

Pokochałam błędy

Kiedyś okropnie bałam się popełniać błędy. Odbierałam je jako publiczny wróg numer jeden - wiecie, jedyneczka i wstyd przed całą klasą. Z czasem zrozumiałam jak to podejście nas blokuje. Chciałabym to zmienić. Błędy to nie porażka. Błędy to dowód na to, że podjęliśmy działanie i próbujemy. To pewne i całkowicie naturalne, że palniemy jakąś głupotę w innym języku, pomylimy końcówki czy użyjemy nie tego formalnego stopnia wypowiedzi (learnerzy języków azjatyckich - you feel me). Brak perfekcji jest całkowicie w porządku. Proszę więc, dajmy sobie przestrzeń i popełniajmy błędy!

Nieporównywanie się do innych to game changer

Choć oczywiście nie zawsze jest to możliwe, staram się porówynywać do samej siebie z wczoraj, do swoich poprzednich wyników.

Każdy ma inne tempo nauki, inne zasoby i inny styl życia. Porównywanie się to najszybsza droga do porzucenia nauki. Masz swoje tempo, swoje cele i swoje możliwości. 화이팅! 

Mam słabsze dni i to jest okej 

Będę z Wami całkowicie szczera - czasem jest i tak, że tracę motywację czy chęć do nauki. 

Są takie dni, kiedy po prostu nie zrobimy nic. Mózg powie NIE, zmęczenie po pracy czy szkole weźmie górę, a planer pozostanie na dnie torby.

I wiecie co? Nie ma co nad tym ubolewać i skreślać wszystkie swoje plany.  Po prostu lepiej odpocząć, zrelaksować się i wrócić z pełnią sił. A zeszyt i książki? Nie dostaną nóg i nie uciekną. SERIO, sprawdziłam ;)

Autor: Korean by Maja

Komentarze do wpisu (1)

Napisz komentarz
A

aniaaa

"pokochałam błędy" to zdecydowanie to co potrzebowałam przeczytać ❤️